OEX chciał sprzedać chińskim sprzedawcom AliExpress usługę składu konsygnacyjnego w Polsce i dystrybucji do EU w 48h. Żeby to sprzedać skutecznie — potrzebowaliśmy człowieka na miejscu. Zatrudniliśmy go. Projekt zatrzymała pandemia.
OEX — jeden z największych graczy w polskim outsourcingu procesów biznesowych — miał konkretny pomysł na produkt dla chińskiego rynku e-commerce. Chińscy sprzedawcy operujący na AliExpress mierzyli się z jednym fundamentalnym problemem: długi czas dostawy do Europy. Standardowa wysyłka z Chin do klienta w Polsce czy Niemczech zajmowała tygodnie.
Propozycja wartości była prosta i mocna: wyślij towar do naszego magazynu w Polsce raz na jakiś czas, a my zajmiemy się dystrybucją do klientów w całej UE w ciągu 48 godzin. Skład konsygnacyjny jako przewaga konkurencyjna dla sprzedawców walczących o europejskiego klienta.
Problem był jeden: żeby skutecznie sprzedawać tę usługę chińskim sprzedawcom — trzeba być na miejscu, mówić po chińsku i rozumieć realia tamtejszego e-commerce. Zdalnie się tego nie zrobi.
Zatrudniliśmy lokalnego handlowca w Chinach — człowieka na miejscu, który rozumiał rynek AliExpress od środka, znał kulturę biznesową i mógł prowadzić sprzedaż tak jak oczekują tego chińscy partnerzy — bezpośrednio, w języku chińskim, z lokalną wiarygodnością.
Sprzedaż w Chinach wymaga obecności fizycznej i lokalnego zaufania — nie da się tego zastąpić e-mailami ani rozmowami Zoom. Decyzja o zatrudnieniu lokalnego handlowca była kluczowa i słuszna. Pandemia COVID-19 w 2020 roku zatrzymała projekt zewnętrznie — nie był to brak potencjału rynkowego ani błąd w strategii.