2-osobowy software house z produktem klasy enterprise i listą 2 klientów korporacyjnych. Nie chcieli masówki — chcieli precyzji. Zbudowaliśmy process, bazę i kampanię dotarcia do 50 wyselekcjonowanych firm w Polsce. 5 dem w pierwszym kwartale.
Dwóch programistów, jeden produkt — platforma do analityki behawioralnej i optymalizacji konwersji dla dużych serwisów internetowych. Przez lata firma żyła z dwóch stałych klientów korporacyjnych z branży telekomunikacyjnej. Produkt był dobry, referencje były, ale firma nie miała żadnych zasobów ani procesu sprzedażowego.
Założyciele mieli jasno sprecyzowane oczekiwania — i to był klucz do całego projektu. Nie chcieli setek leadów. Chcieli dotrzeć do maksymalnie 50 firm w Polsce: największych graczy w telekomunikacji, e-commerce i marketplace'ach. Firm które mają ruch, mają budżety i rozumieją wartość optymalizacji konwersji.
Problem był jeden: do decydentów w dużych korporacjach nie dobija się telefonem ani zimnym mailem. Potrzebna była inna taktyka.
Weszliśmy w model SDaaS + wsparcie sprzedaży — zewnętrzny dyrektor sprzedaży i junior handlowiec na pół etatu. Zaczęliśmy od zbudowania precyzyjnej mapy targetowych firm i decydentów.
"Klient nie oczekiwał efektów za dwa tygodnie. Oczekiwał jasno rozpisanego procesu, zbudowanych baz kontaktowych i systematycznej egzekucji. To rzadkość — i dzięki temu mogliśmy robić to dobrze."
W pierwszym kwartale udało się umówić 5 prezentacji systemu w targetowych firmach — przy zaledwie 50 firmach na liście to solidny wynik, biorąc pod uwagę poziom decydentów i złożoność produktu.
Po 6 miesiącach współpracy projekt został zamknięty — nie z powodu słabych wyników, ale ze względu na specyfikę rynku. Przy bazie zaledwie 50 firm, po przeprowadzeniu pierwszej rundy kontaktów z wszystkimi, nie było sensu kontynuować w tej samej formie. Dalszy proces sprzedażowy — negocjacje, follow-upy, zamykanie — firma mogła prowadzić samodzielnie.
Przy tak wąsko zdefiniowanym targecie (50 firm) i długim cyklu sprzedaży charakterystycznym dla enterprise SaaS, 6 miesięcy intensywnego outreachu to naturalny koniec pierwszej fazy. Efektem nie jest lista zamkniętych kontraktów — lecz otwarte drzwi do właściwych ludzi w właściwych firmach.