Firma miała 2 handlowców, produkt i rynek — ale prezes nie miał kontroli nad tym co się dzieje. Weszliśmy jako zewnętrzny dyrektor sprzedaży: nowi ludzie, nowe narzędzia, nowy proces. Efekt: +30% nowych wycen w 3 miesiące.
Firma z ugruntowaną pozycją na polskim rynku, certyfikowanym produktem i realnym popytem. Na papierze — wszystko się zgadzało. W rzeczywistości prezes miał rosnące poczucie, że dział sprzedaży nie dowozi tego co powinien, ale nie wiedział dlaczego ani jak to sprawdzić.
Dwóch handlowców pracowało bez żadnego systemu — brak CRM, brak standaryzacji, brak procesu. Każdy działał po swojemu. Telefony były, e-maile były, spotkania podobno też — ale nikt nie miał pełnego obrazu tego co się dzieje z zapytaniami ofertowymi, ile wycen wychodzi, ile z nich wraca jako zamówienie i dlaczego część przepada.
Do tego produkcja regularnie wracała do handlowców z pytaniami o brakujące dane techniczne — bo zapytania przychodziły niekompletne, bez standardowych parametrów potrzebnych do wyceny. Każde zapytanie wymagało dodatkowej rundy pytań, co wydłużało czas reakcji i frustrowało klientów.
Weszliśmy w model Sales Director as a Service — przejęliśmy zarządzanie istniejącym zespołem i zaczęliśmy od audytu. Tydzień rozmów, analiza tego co jest, ocena ludzi. Jeden z handlowców nie rokował — zdecydowaliśmy o wymianie i przeprowadziliśmy rekrutację.
"Handlowcy dzwonili więcej, lepiej follow-upowali — bo CRM im to wymuszał i ułatwiał. Prezes po raz pierwszy widział co się dzieje w lejku sprzedażowym."
Podczas współpracy przeprowadziliśmy research rynków zagranicznych i wstępne podejście do potencjalnych klientów w Europie. Szybko stało się jasne, że ekspansja zagraniczna — przynajmniej w obecnym modelu operacyjnym — nie ma sensu ekonomicznego.
Montaż zabudowy wymagał fizycznego dostarczenia pojazdu do warsztatu. W Polsce klient miał zawsze maksymalnie 200 km. Klient z Niemiec musiałby pokonać 800+ km w obie strony — co całkowicie eliminowało oszczędność wynikającą z niższej ceny produktu. Do tego dochodziły kwestie prawno-logistyczne specyficzne dla poszczególnych rynków EU. Rekomendowaliśmy skupienie się na skalowaniu sieci serwisowej w Polsce zamiast przedwczesnej ekspansji.
To jest przykład sytuacji gdzie uczciwa analiza ważniejsza jest niż sprzedanie kolejnej usługi. Jeśli ekspansja zagraniczna nie ma sensu — mówimy o tym wprost.